NAJS!
A teraz coś hardkorowego. Nie bardzo wiem, czy pasuje to do działu "humor", ale zawsze moderator może przenieść:)
Oto, co przydarzyło mi się dzisiaj:
Zmierzając do głównego biura portu w Barcelonie przysiadłem na ławeczce aby odsapnąć. Ostatnie dni były ciągnącą się seria niepowodzeń bez żadnych widoków na poprawę. Gdyby natura wyposażyła takiego nieustraszonego wojownika jak ja w kanaliki łzowe pewnie bym już płakał z załamania. Podsumowując: syf, kila i mogiła.
W tej chwili podniosłem wzrok i parę metrów przed sobą ujrzałem napis:

Zwiecha. Znam hiszpański na tyle, żeby wiedzieć, ze "Tu eres" znaczy "jesteś" a "el" to rodzajnik używany w tym języku w przypadku rzeczownika męskiego. Nie wiedziałem, co znaczy słowo "mando", wiec mój umysł automatycznie przetworzył widziany obraz jako "Jesteś mando".
JESTEŚ MANDO, mówi do Ciebie napis na ulicy na drugim końcu Europy. To znak, nie ma bata, jestem mando. Dawno nie przydarzyło mi się coś tak epickiego. I jeszcze nigdy nie przydarzyło mi się coś tak Mando.
True story.
Dla dociekliwych: była to reklama Xbox kinect a słowo "mando" w języku hiszpańskim oznacza (w tym kontekście) dowódcę. Tez epickie, nie wiedziałem tego wcześniej

"Nie zginie Polska, nie zginie! Lecz żyć będzie po wieki wieków w potędze i chwale. Dla was, dla nas i dla całej ludzkości"- Ignacy Jan Paderewski, 1940